Dlaczego nie warto współpracować z pośrednikiem przy sprzedaży nieruchomości?

Sprzedajesz mieszkanie? Duża sprawa jeśli nigdy wcześniej nie miałeś do czynienia z rynkiem nieruchomości. Jednym z pierwszych dylematów przed jakim staniesz w tym wyzwaniu jest – sprzedawać samemu, czy wynająć pośrednika?

Otóż przekonanie, że potrzebujesz pośrednika do sprzedaży nieruchomości, to mit. W tym artykule rozprawiam się z nim punkt po punkcie.

W sieci znajdziesz milion pięćset tysięcy artykułów mówiących o tym, że warto wynająć pośrednika. Większość z tych artykułów napisali sami pośrednicy, więc nic dziwnego. Tym bardziej, że te wszystkie tak zwane korzyści ze współpracy z pośrednikiem w obrocie nieruchomościami, to pic na wodę.

Formalności przy sprzedaży nieruchomości? Głupi nie jesteś…

Jedną z korzyści jakie biura nieruchomości oferują swoim klientom jest wsparcie w załatwianiu formalności przy sprzedaży. Ale bądźmy szczerzy – co to za korzyść? W końcu każdy głupi potrafi ogarnąć kilka papierków, to nie jest trudne.

Zaświadczenie z Urzędu Skarbowego? Pikuś. Zaświadczenie o rewitalizacji? Luzik. Wymeldowanie w Urzędzie Miasta? Proszę cię… Nawet jeśli w ostatniej chwili notariusz zażąda dodatkowego świstka – załatwisz to, bez dwóch zdań.

No i nie przesadzajmy, że to zabiera nie wiadomo ile czasu. Wystarczy, że weźmiesz urlop w pracy na tydzień, góra dwa, i bez problemu wszystko ogarniesz. Pośrednik – 0, Ty – 1

Marketing nieruchomości jest banalnie prosty

Marketing to żadna filozofia, a dobry produkt sprzedaje się sam, prawda? Tym bardziej marketing nieruchomości nie może być trudny, więc nie daj sobie wmówić, że jakikolwiek pośrednik zrobi to lepiej od Ciebie.

Zdjęcia każdy umie zrobić, a czy są proste, czy krzywe nie ma najmniejszego znaczenia. W końcu to tylko zapchajdziura, żeby ogłoszenie głupio nie wyglądało.

Treść ogłoszenia? Też mi coś! Przecież wystarczy napisać co gdzie jest, a w zasadzie wystarczy napisać „za ile” – a jak ktoś chce wiedzieć więcej, to niech sobie przyjdzie i zobaczy – w końcu o prezentację chodzi, nie jakieś brednie na Otodomie.

Skoro już jesteśmy przy Otodomie i podobnych. Co tak naprawdę oferuje Ci pośrednik? Że wrzuci ogłoszenie na 15 portali? Przecież możesz zrobić do sam! Większość tych portali jest darmowa, a te, które są płatne, pewnie się nie opłacają. Najwyżej dasz 200-300 zł za jakieś wyróżnienia i gotowe. W reklamę na Fejsie umiesz, a jak nie to kolega pomoże za dobre piwo. Ogarniesz to bez trudu – po co Ci pośrednik?

Wszyscy jesteśmy prawnikami – więc ogarniesz temat

Przecież znasz swoją nieruchomość. Mieszkanie, to mieszkanie – co za różnica w spółdzielni, czy nie? Pamiętasz jak wujek coś mówił o jakiejś służebności – ale kto by sobie zawracał głowę tym, co gada ten głupek.

Księga wieczysta? Nie znam – a po co ci to? Mieszkanie jakie jest każdy widzi. Trzeba sprzedać i już, a te prawnicze dyrdymały nie mają przecież dla nikogo znaczenia. Zwłaszcza dla tego dzianego kupującego z milionami monet na którego czekasz. Stać go, żeby kupić mieszkanie, to stać go, żeby „ekspertom” płacić.

Z resztą – kodeks cywilny można znaleźć w Internecie, a ty zawsze lubiłeś czytać i dasz sobie radę, nawet jeśli będzie trzeba poświęcić na analizę sytuacji 2-3 dni i skonsultować się z prawnikiem za 200zł. Po co od razu płacić prowizję pośrednikowi?

Cena ofertowa? Wiadomo, jak najwyższa!

Pośrednicy mówią, że cena ofertowa (czyli ta, za która wystawiasz swoją nieruchomość na sprzedaż) ma znaczenie. No ale jakie niby? Przecież czytałeś na Onecie, że teraz jest hossa na mieszkania i trzeba sprzedawać jak najdrożej. No i trzeba zostawić jakiś margines na negocjacje, więc nie wahaj się dołożyć tak z 50 tysięcy do tego, co chcesz dostać.

Proste? Oczywiście. Najwyżej, jeśli nikt nie zadzwoni przez pierwszy miesiąc, czy dwa, to spuścisz 10 koła, żeby ogłoszenie lepiej wyglądało… w końcu i tak Ci się nie spieszy z tą sprzedażą, choćbyś miał czekać 2 lata na dobrą ofertę – poczekasz. Po co Ci pośrednik nieruchomości?

Bezpieczeństwo? A co takiego może się stać?

Najbardziej niedorzeczny argument pośrednika jaki możesz usłyszeć. Bezpieczeństwo? A niby co może się stać? W końcu to Ty sprzedajesz – więc nie nadziejesz się na te historie z telewizji o babci w promocji. Sprawa jest prosta. Umawiasz się do notariusza, podpisujesz papiery i dostajesz kasę.

Umowa przedwstępna, to niepotrzebne mnożenie papierów. Zadatek? Po co? Wolisz dostać całą kwotę za jednym razem, a poza tym przecież ufasz kupującemu i nie ma powodu obawiać się, że się wycofa w ostatniej chwili… albo, że nie zapłaci?

Co prawda słyszałeś, że kiedyś brat sąsiada tak miał. Podpisał papiery i nie dostał pieniędzy – no ale on przecież trafił na oszusta i to było dawno temu. Takie rzeczy chyba już się nie zdarzają, co? Z resztą ten brat sąsiada, to półgłówek – ty byś nigdy nie dał się tak nabrać. Podobno pośrednik tych kupujących sprawdza – ale ty przecież też możesz. Po co masz płacić pośrednikowi za taki drobiazg?

Zatem – po co Ci pośrednik nieruchomości?

Jak widzisz, jest to ewidentne i jak na dłoni. Masz do czynienia z wielką zmową rynkową tych przebrzydłych (tfu!) pośredników. W końcu to ty jesteś właścicielem – a pośrednik? W istocie nie robi nic wartego zapłaty.

Wystarczy, że znasz się na prawie, marketingu, negocjacjach, psychologii sprzedaży i masz trochę wolnego czasu – pośrednik nie jest Ci zupełnie do niczego potrzebny i nie ma najmniejszego powodu by dzielić się z nim zyskiem jaki osiągasz na sprzedaży.

…no chyba, że w Twoim wypadku jest inaczej? Wtedy śmiało do mnie zadzwoń  😉

Foto: Razvan Chisu on Unsplash

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *