Gdyńskie Trolejbusy – co warto o nich wiedzieć?

Gdynia jest jednym z 3 miast w Polsce, w których można spotkać to niezwykłe połączenie autobusu i tramwaju, czyli Trolejbus. Pozostałe dwa, to Tychy i Lublin. Dla nas, Gdynian, są czymś naturalnym, spotykanym na co dzień. Według danych Wikipedii, każdego roku pokonujemy naszymi trajtkami łącznie ponad 4miliony kilometrów.

Dziś są wymieniane jako wzór ekologicznego pojazdu komunikacji miejskiej. Jednak niewiele zabrakło, byśmy oglądali je tylko na archiwalnych fotografiach miasta. Skąd się wzięły w Gdyni? Dlaczego przetrwały? Wreszcie co sprawiło, że nie pojawiły się w innych miastach? Oto kilka ciekawostek o Gdyńskich Trolejbusach.

Skąd się wzięły?

Pierwsze plany stworzenia sieci transportu trolejbusowego w Gdyni pojawiły się w Urzędzie Miasta już pod koniec lat 20-tych XX w. Zarzucono ten pomysł, bo miasto zbyt szybko się rozwijało, a budowa (a także ewentualna przebudowa) trakcji elektrycznej wiązała się z dużymi kosztami. Zdecydowano się wówczas na znacznie bardziej elastyczny, choć droższy w eksploatacji, transport autobusowy.

Do pomysłu powrócili dopiero okupujący Gdynię Niemcy, w 1943 roku. Wówczas braki w paliwach ropopochodnych stawały się na tyle uciążliwe, że przedwojenny pomysł Polskich inżynierów okazał się zbawieniem dla miejskiego transportu zbiorowego.

Pierwszą linię trolejbusową otworzono 18 września 1943 roku. Prowadziła ona spod Urzędu Miasta do dworca kolejowego Gdynia Chylonia.

Skąd nazwa?

Dziś Trolejbus, potocznie trajtek. Przed wojną nazywany Trolleybusem. Nazwa pochodzi od charakterystycznych odbieraków prądowych w kształcie wózków (ang. trolley) jeżdżących po zawieszonej nad jezdnią trakcji. Tak oto łącząc angielskojęzyczne trolley’e ze znanym „bus”(od łacińskiego omnibus – dla wszystkich), powstał nasz swojsko brzmiący Trolejbus 😉

Co ciekawe za prototyp Trolejbusa uważa się pojazd o nazwie Elektromote skonstruowany przez Ernsta Wernera Siemensa i zaprezentowany w 1882 roku w Berlinie. Jednak największe zasługi w popularyzacji tych pojazdów na skalę masową mają anglosasi. Pierwsze linie trolejbusowe oddane do regularnego użytku przez pasażerów powstawały m.in. w Leeds, Bradfort i Los Angeles już na początku XX w. Prawdopodobnie dlatego właśnie ich nazwa przyjęła się w naszym języku.

Trolejbusy… w Gdańsku?

Gdy Niemcy postanowili uruchomić komunikację trolejbusową w Gdyni, w tym samym czasie i z tych samych powodów pojawiły się analogiczne plany dla Gdańska. Linie trolejbusowe miały powstać pomiędzy Gdańskiem Głównym a Siedlcami i Orunią.

Zakupiono w tym celu nawet pierwsze 10 pojazdów – niemieckich Henschelów, które były pierwszymi trolejbusami na polskich ziemiach. Ostatecznie jednak zarzucono ten pomysł, a wszystkie pojazdy przekazano do taboru w Gdyni.

Odbudowa po II wojnie światowej

Podczas walk o Gdynię w 1945 roku większość taboru trolejbusowego była wykorzystywana jako budulec barykad. Dlatego po oswobodzeniu miasta konieczne było rozpoczęcie procesu odbudowy taboru w zajezdni, która mieściła się przy ul. Derdowskiego.

Wystosowano nawet specjalny apel do mieszkańców o zwrot podzespołów, które podczas walk i bezpośrednio po nich „zawieruszyły się” w prywatnych rękach. Dzięki wspólnemu wysiłkowi już 19 marca 1946 roku, odbudowane trajtki ruszyły na trasę. Pierwsza powojenna linia trolejbusowa prowadziła od zajezdni na Derdowskiego do Urzędu Miasta. Niebawem przedłużono ją do Orłowa i nadano nr 11.

Plany likwidacji

W okresie bezpośrednio powojennym Trolejbusy Gdyńskie miały się bardzo dobrze. Do końca 1953 roku czynnych było już 5 linii trolejbusowych. Można było tymi nietypowymi pojazdami dostać się m.in. do Małego Kacka, na Oksywie, Grabówek, Chylonię i Cisową, a wkrótce także na Obłuże.

W końcu lat 60-tych jednak w całym kraju powstała tendencja do likwidowania tego rodzaju transportu. W tym okresie po prostu paliwa ropopochodne znacznie potaniały, co spowodowało, że niegdyś oszczędne i bardziej ekonomiczne Trolejbusy zaczęły ustępować w opłacalności zwykłym autobusom.

W 1974 roku funkcjonowały już tylko 4 linie trolejbusowe w Gdyni. Tabor  w wyniku braku nowych dostaw i zużycia pojazdów niebezpiecznie się kurczył. Mimo podejmowanych przez Gdyńskich inżynierów prób i inicjatyw stworzenia polskiego trolejbusa, ówczesne władze nie były zainteresowane, proponując jako alternatywę, sprowadzenie pojazdów radzieckich.

Gdyński Trolejbus Solaris

Gdyńskie trolejbusy – garażowa innowacja

Przełom i drugie życie w Gdyńskie Trolejbusy przyszedł wraz z odczuwalnym na Wybrzeżu powiewem Solidarności. W 1980 roku Miejski Zakład Komunikacji dysponował zaledwie 66 pojazdami. Pod koniec 1988 było ich już 94, a na początku lat 90-tych zaczęło się na dobre.

Na nowo podjęto prace w kierunku rozbudowy sieci trakcyjnej. Ruszyła także inicjatywa konstruowania nowych pojazdów, które już niebawem miały wyjechać na Gdyńskie ulice.

To właśnie w Gdyni, w 2001 roku powstał prototyp znanego nam Solarisa Trollino 12T. Co ciekawe powstał on tak jak wiele innych Gdyńskich Trolejbusów – jako warsztatowa przeróbka autobusu, w tym wypadku Solaris Urbino. Gdyński składak tak bardzo spodobał się właścicielowi marki Solaris, że wkrótce zaczęto seryjna produkcje na bazie Gdyńskiego prototypu.

Podobnie powstały, także dziś używane Trolejbusy MB O405NE, przerobione w PKT Gdynia na bazie autobusów marki Mercedes.

Gdyńskie Trolejbusy to cześć tkanki miasta

Gdynia każdemu może kojarzyć się z czymś inny. Z pierwszym międzywojennym portem. Z przedsiębiorczością i innowacyjnością. Z czystym powietrzem i ekologią czy sprawną organizacją. Mnie kojarzy się z Trolejbusami, które są dla niej charakterystyczne.

Były w niej obecne niemal od powstania miasta – jeśli nie na ulicach, to w planach. W pewnym sensie ich historia i teraźniejszość odzwierciedla te wszystkie wartości, jakie utożsamiamy z samą Gdynią.

Podczas gdy świat zastanawia się nad elektrycznym transportem, Gdyńska komunikacja jest zelektryfikowana od 75 lat. W dodatku większość Trolejbusów jakie dziś jeżdżą po naszych ulicach wyprodukowaliśmy tu, na miejscu w miejskim garażu – niczym rasowy startup.

Bo jak zwykliśmy mawiać, Gdynia jest zajebista. I Gdyńskie Trolejbusy też! 😉

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *